wtorek, 27 czerwca 2017

Zaful wishlist

BLACK SLIP DRESS
sukienka | kwiatowa sukienka | sukienka w paski | sukienka ze wstążkami

HIGH WAIST BIKINI
jaskółki | kwiaty | ananasy | ombre
Ogólnie to mało co spodobało mi się na zaful z tego co oglądałam - ale te stroje z wysokimi stanami skradły moje serce. Trudno było mi wybrać 4, ale są i szczerze mówiąc - jeśli wybieracie się na jakieś wakacje w sierpniu i możecie sobie jeszcze zamówić z pewnością, że Wam dojdzie - kupujcie. W życiu tak pięknych strojów nie widziałam. Dziękuję.

HOT SALE 72H! (30.06 - deadline)
sukienka | koronkowa koszulka | kwiatowa koszulka | czerwona sukienka
Okay więc... ta promocja również zasłużyła na specjalne miejsce w moim serduszku. Zaful nie jest ogólnie tanim sklepem, ale TA PROMOCJA OBEJMUJE TAK CUDOWNIE PIĘKNE RZECZY I JESZCZE ONE SĄ NIŻEJ 10$ TRZYMAJCIE MNIE BO KUPIĘ WSZYSTKO. I nie żartuję. Większość z podanych tam produktów bardzo mi się podoba i sama zamówię sobie kilka.

czwartek, 1 czerwca 2017

Fav of May

Nie było w kwietniu ulubieńców. Powód był bardzo krótki i znany - miałam ospę. Siłą rzeczy nie miałam jak testować kosmetyków ani nawet się ruszyć, tylko leżałam i oglądałam youtube.
No ale przejdźmy już do sedna posta.

1. poduszka
Widnieje na niej napis "EVERYTHING IS GONNA BE ALRIGHT". Jest mega miękka, nadruk jest naprawdę uroczy. Lubię na niej spać, jest bardzo wygodna. Weszłam do sklepu po podstawkę na ręcznik papierowy no i zobaczyłam to cudeńko. A akurat mam nowe łóżko, do którego pasuje mi idealnie.
2. gąbka z real techniques
To maleństwo kosztowało mnie 35 złotych. Jest to moja pierwsza profesjonalna gąbka. Do tej pory zawsze wolałam pędzle, ale teraz polubiłam się z aplikacją na mokro. I powiem Wam, że naprawdę jej miękkość, brak takiego gumowania po skórze jest naprawdę świetna. Pokochałam ją i będę jeszcze chciała kupić małe pod oczy, ale najpierw zestaw z blend it 😍

3. maska pilaten
Nawet nie wiecie ile się przymierzałam do jej kupna. Ostatnio rozglądając się za prezentem dla mamy wzięłam też próbkę właśnie tej maseczki i przetestowałam ją od razu. I efekt jest naprawdę wow! Teraz stosuje ją głównie na wągry.

4. color tatto - permanent taupe.
To bardzo delikatny odcień, mimo że ciemny, pasuje mi pod praktycznie każdy makijaż. Ślicznie podbija kolor cieni, a czasem używam go solo - na przykład do szkoły. Ale nakładając na niego inny pudrowy produkt, trzyma go w miejscu. Na pewno będę chciała kupić jeszcze inne odcienie.
3. rimmel apocalips 402 - across the universe
Kupiłam ją na kosmetykach z ameryki. Była akurat na promocji, a ja teraz coraz częściej sięgam po błyski, niż po matowe produkty. Ten ma naprawdę miłą konsystencję, głęboki kolor i nie wchodzi mi w załamania na wargach. To mój wielki ulubieniec.

4. wibo million dollar lips 01
Dużo słyszałam o tych pomadkach i kiedy już nawet moja przyjaciółka mnie namawiała - mam. Wybrałam kolor 1, to śliczny, brudny róż. Podoba mi się jego aplikator - nie jest sztywny, przez co miło maluje się nim usta. Utrzymuje się w miarę długo i też wygląda pięknie.

5. makeup revolution mono eyeshadow (purple heaven)
Nie wiem jak z ceną w innych sklepach, u mnie akurat te pojedyncze cienie z MUR są za nie całe 5 złotych. Ale od początku - szukałam fioletowego cienia. W świetle drogeryjnym wydawał się delikatnie błyszczący, fiolet, no CUDO! Kupiłam, a co tam. W autobusie postanowiłam go zeswatchować i co? Niby fiolet ale pod światło opalizuje na niebiesko. Ale jest tak cholernie piękny, że mi się nie chce wierzyć. Używałam go już kilka razy i jestem totalnie zakochana.
6. golden rose dream eyes eyeliner
Potrzebowałam jasnej kredki na linię wodną. Złapałam białą, ale koleżanka przekonała mnie, żeby kupić bardziej beżową. I miała rację. Ta kredka jest przyjemna, nie drażni mi oka, nie kłuje. Dodatkowo trzyma się do zmycia i jest mega ekonomiczna.

7. lovely pump up mascara
Pisałam o niej już w haulu rossmannowym i nie napiszę tu nic nowego poza tym, że ta mała niepozorna buteleczka robi mi cudo. Używam jej na co dzień, do szkoły, nie daje sztucznego efektu, ładnie rozdziela, wydłuża i podkręca.

8. lovely gold&silver highlighters
Mam słabość do rozświetlaczy i te właśnie chciałam dopaść. No i udało się. Jak można widzieć, srebrny jest przeze mnie używany dość namiętnie, bo niezbyt ciągnie mnie do złotego. Często je po prostu mieszam. Ale ostatnio malowałam na wesele koleżankę z klasy i złoto wyglądało na niej obłędnie.
9. mur all about bronze palette
To jest mój absolutny hit! Mogę nim lekko przybrązowić policzki, ocieplić cerę, nadać jej blasku - WOW! Wszystko zamknięte w wygodnym, poręcznym opakowaniu z lusterkiem. Bronzerów nie używam może do szkoły - rano wolę pospać trochę dłużej - ale kilka razy były w użyciu i KAŻDY odcień jest tak samo wspaniały!

10. ziaja lanomaść
Nie, nie stałam się mamą 😂 stałam się posiadaczką niesamowicie miękkich, delikatnych i różowiutkich ust. Ja z moimi nie mam problemu jako takiego, ale moją słabością są suche skórki. Ta maść wchłania się w głębsze warstwy i nawilża je bardzo dobrze. Ja mam ją gdzieś od końca marca i jeszcze mi jej trochę zostało.

11. avon clearskin
Ostatnio do niej wróciłam, po mojej ogromnej miłości do maseczek w płachcie. Ona nadal trwa, ale zaczęłam też doceniać tradycyjne maski. Ta ładnie mi wygładza skórę, oczyszcza pory i odżywia. Uwielbiam ją mimo, że lubi brudzić wszystko wokół.
 12. mur flawless 
To, co zawsze urzeka mnie w paletach MUR to nazwy cieni. Takie odcienie jak "angel" czy "black tie" zawsze będą na mnie działać. Co lubię w tej palecie? Jestem w stanie zrobić nią naprawdę dużo dobrych makijaży. Teraz rozglądam się za moimi celami nazwanymi "Eat, sleep, make up, repeat" oraz "flawless matte". Cienie tej firmy mocno mnie zaskakują i zakochałam się w ich jakości w porównaniu do ceny.
13. torba z kociakiem
Domówiłam ją sobie do zamówienia na cupsellu, bo brakowało mi do darmowej wysyłki. I szczerze mówiąc - pokochałam ją. Nie jest jakaś mega pojemna, ale na to, co noszę do szkoły, jeszcze jest w niej dużo miejsca. Halo, mamy koniec maja, ja od jakiś dwóch miesięcy noszę książkę, 2 zeszyty i jakąś kanapkę + wodę. Ostatnio szłam ze znajomą do galerii i jakiś chłopak się odwrócił i ją skomplementował (mógł mnie... mam wesele w lipcu). Polecam mocno, nie mogłam znaleźć tej torby, ale możecie napisać na maila, może go Wam wkleją na produkt :) kosmosy
Macie jakiś swoich ulubieńców?

czwartek, 18 maja 2017

3rd Zaful's birthday

Dzisiaj mam dla Was kolejną wishlistę (tak wiem, sprzedałam się), tym razem z zaful.com. Strona ta niedługo obchodzi swoje trzecie urodziny i zostałam poproszona o pokazanie kilku ciekawych rzeczy i daniu Wam znać o promocji, jaka obowiązuje na czas "imprezy".

błękitna sukienka maxi - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. A ostatnio narzekałam, że nie mam w co się ubrać na wesele, a jak dobrze pójdzie to będę robić za świadka, więc pasuje się pokazać. Myślałam, żeby albo kupić asymetryczną, albo jakąś całą maxi, no ale ta wygrała. Zamówię ją i dam Wam znać jak się sprawdza.

kwiatowa sukienka - jak dla mnie, to świetna rzecz na jakieś imprezy czy ogniska. Z jednej strony jest taka kolorowa, a z drugiej stonowana i ładnie dobrana. Ciekawa jestem tylko jej długości.

 sukienka w paski - kojarzy mi się z dyskotekami w szkole, gdzie dziewczyny zawsze miały takie sukienki. Jest pastelowa i taka prosta. Nadaje się wszędzie.

koronkowa sukienka - coś mi ostatnio się dzieje i zaczynają mi się podobać sukienki z motywem koronki. Ta jest w delikatnym, błękitnym kolorze. Była jeszcze różowa, ale średnio mi się podobała.

koszulka led zeppelin - niedługo na blogu pojawi się post o między innymi Led Zeppelin. Kocham tę grafikę, mam ją nawet na tapecie (tylko że z Castielem ale nikt nie musi wiedzieć). Merchowe bluzki zawsze mnie jarały, ale ta już przeszła moje oczekiwania.

koszulka "hipisowska" - nie wiem czemu, ale ta koszulka kojarzy mi się z hipisami, latami '70. Dzieci kwiaty i te sprawy wiecie. Te kolory mi się tak miło kojarzą, też ten napis, taki spokój. Coś wow i tak się będę czaić na tą koszulkę aż ją dopadnę.

crop top "i never liked you anyway" - ten napis chciałabym nosić, serio. Utożsamiam się. Nie umiem wytłumaczyć, dlaczego podoba mi się ten napis. Po prostu jest świetny. Taki prosty, bez zbędnych obrazków. Po prostu całe moje życie w jednej...

koszulka "pizza is my bae" - a raczej w dwóch koszulkach. Były bluzki "All I want is pizza and Michael Clifford" ale szczerze? Pizza to najlepsze, co mogło powstać na świecie. Bez jaj, ale związki się rozchodzą, oceny spadają, ale pizza zawsze będzie. Najlepiej hawajska ❤

Na czym dokładniej polega urodzinowa promocja?

1. Podczas "imprezy" wszystkie produkty mają darmową dostawę i na zamówienia ponad $30 wysyłka jest darmowa
2. Na stronie będą czekały różne zadania. Można zgarnąć przy tym małe nagrody.
3. Po wejściu na stronę, na boku ekranu macie kupon - on jeszcze bardziej obniży cenę zamówienia, rabat 15%.
4. Sprawdzajcie zakładki "what is worth to buy" "bundle sale" "rebate" zone. To świetne okazje, serio, tam są perełki.

Mały tip ode mnie: Jeśli coś zamówicie, warto dodawać recenzje ze zdjęciami. Wtedy dostajecie punkty i przy następnym zamówieniu możecie je wykorzystać, żeby płacić mniej. Przykładowo - ostatnio za zamówienie wyszło mi 65 dolarów, po dodaniu punktów nie całe 45. Na serio warto.

wtorek, 16 maja 2017

Rosegal.com spring wishlist

Dzisiaj wrzucam kilka ciuszków, które bardzo spodobały mi się na stronie rosegal.com
Planujemy razem współpracę, a ja stworzę post bardziej makijażowy, pokażę to, co kocham i to w dość kreatywny sposób, więc proszę o poklikanie w linki. Mam nadzieję, że będę miała szansę pokazać Wam to, co mam naprawdę w planie.

PLUS SIZE CROCHED TOPS
tanktop | koszula z sową | długa bluzka | croptop


poniedziałek, 8 maja 2017

TOP 9 OLD MOVIES

Muszę Wam powiedzieć, że trochę mi zeszło, zanim udało mi się przygotować to zestawienie. Musiałam spisać sobie wszystkie filmy, obejrzeć je jeszcze raz i teraz jestem z tym postem. Kilka filmów będzie nowszych, kilka sprzed kilkunastu lat.
#1 DZIŚ 13 JUTRO 30 (2004)

Ten film mogę oglądać milion razy. Był on wydany 13 lat temu. Jenna ma 13 lat i chce być sławna, popularna i mieć 30 lat. Na swoje urodziny zaprasza pseudo koleżanki ze szkoły, które jednak upokarzają ją podczas gry w "7 minut w niebie". Wypowiada ona wtedy życzenie i staje się 30-latką z pracą i mieszkaniem. Ona sama nie wie co się dzieje i po jakimś czasie spotyka swojego najlepszego przyjaciela ze szkolnego okresu, który pomaga jej się odnaleźć. Ona zakochuje się w nim, ale okazuje się być za późno. Wtedy Jenna chce cofnąć swoje życzenie.

#2 CHŁOPCY Z FERAJNY (1990)
O tym filmie powiedział mi mój ziomek w autobusie. Zachęcił mnie opisem, nie powiem. Chodzi w nim o to, że młody chłopak dostaje się pod "skrzydła" lokalnego bossa mafii. Wkrótce do grupy dołącza kolejny nastolatek. Najbardziej chyba zapadła mi w pamięć scena z listonoszem! Henry miał problemy przez to, że nie chodził do szkoły. Listy informujące o jego nieobecnościach były wysyłane do jego rodziców, więc gang "lekko" mu pomógł. Złapali listonosza i kazali mu donosić listy do nich, bo jeśli nie... i wtedy włożyli mu głowę do piekarnika. To moja naprawdę ulubiona scena i śmiałam się na cały dom.

#3 PAMIĘTNIK (2004)
(musiałam dodać screena tej sceny, najbardziej mi się podobała)
Dalej pamiętam jak oglądałam ten film, miałam chyba 11 lat i piłam kawę mrożoną z lodami waniliowymi. No ale koniec tego. Zaczniemy od tego, że zdziwię się, jeśli jakaś dziewczyna powie, że nie podobał się jej Ryan Gosling. To był crush nad crushami. A ich cała historia? Trudno użyć tutaj innych słów niż po prostu COUPLE GOALS. Tyle razy płakałam, tyle razy krzyczałam, żeby się już pocałowali... Ta scena w deszczu, ta na światłach na ulicy. Ktoś tego nie oglądał? Chcę takie love story, serio! Zakończenie było takie wzruszające, jak cały film. Oglądałam go jakieś 4 razy i za każdym razem płaczę.
#4 GWIEZDNE WOJNY: POWRÓT JEDI (1983)
Trudno mi wybrać jeden, kiedy kocham wszystkie. Ale po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich części sagi mogę śmiało stwierdzić, że to moja ulubiona i najbardziej wzruszająca część. Przede wszystkim muszę powiedzieć o moim crushu - Luke'u. C3-PO i R2-D2 to nadal friendship goals, a Palpatine to nadal najwięsza suka w galaktyce. To co Vader zrobił było niesamowite. Nikt w niego nie wierzył, a Luke robił to mimo wszystko i miał pieprzoną rację. Koniec tej części wywołał u mnie tyle łez, kiedy pojawili się Obi-Wan, Yoda i Anakin, to było takie piękne. Ta seria to zdecydowanie najpiękniejsze co mogło mnie spotkać i będę oglądać wszystko po 30 razy. Kto nie oglądał - polecam.

#5 OBCY - ÓSMY PASAŻER "NOSTROMO" (1979)
Na początku muszę Was ostrzec, że film ma bardzo dużo migających świateł i jak ktoś po prostu nie lubi, to nie polecam. Film jest połączeniem horroru i science - fiction. Wydaje mi się, że ten kosmita jest najbardziej rozpoznawalny obok na przykład Predatora (którego naprawdę lubię).
 Jak dla mnie to jest klasyk filmów o kosmitach, a takowe uwielbiam. Na statku Nostromo znajduje się siedmiu pasażerów, którzy wracają ze swojej podróży na ziemię. Załoga w drodze odebrała sygnał z innej planety. Jak się okazuje - zabrali ze sobą na statek ósmego pasażera. Jak na film z lat 70 to efekty są naprawdę dobre. Wydaje mi się (ale nie jestem pewna), że na podstawie tego statku i na pewno kosmity, powstał kontent do gry Garry's Mod Alien Isolation. Sama okładka filmu jest dla mnie świetna, przekazuje stadium rośnięcia kosmity. Lubię te klimaty i niedługo mam plan wybrać się na maraton Aliena.

#6 EDWARD NOŻYCORĘKI (1990)
(spoiler alert)
Tak, lubię Johnny'ego Deppa i jestem ogromną fanką jego roli Jacka Sparrowa w Piratach z Karaibów. Muszę powiedzieć, że charakteryzacja to świetna sprawa w tym filmie.
Em, przechodząc już do filmu, myślałam że Peg jest taka dziwna, ale jak przygarnęła Eda to to było takie słodkie, tak się nim zajmowała i ogólnie uroczo. Było coś, czego nienawidzę - monitoring osiedlowy. 20 wściekłych jak rój szarańczy bab obgaduje innych. Cały film mnie wkurzały, przysięgam. Ed był taki biedny, nie wiedział co ze sobą zrobić, chciał zawsze pomagać, a te głupie pindy go wykorzystywały. Boże... chyba nic mnie tak nie wpieniało... no może oprócz jednego... chłopaka Kim. No największy imbecyl na świecie, taki typowy Seba. Film jest naprawdę świetny i w 100% warty obejrzenia, wzruszający i da się na nim popłakać. Szczerze, to przed jego obejrzeniem myślałam, że to taki typowy horror, gdzie on zabijał tymi nożycami, ale on naprawdę starał się najlepiej jak mógł.
#7 KOSZMAR Z ULICY WIĄZÓW (1984)
Raz dwa Freedy już Cię ma
Trzy cztery zaraz w drzwi uderzy...
Ja chyba nie jestem w stanie wymienić horroru, który bardziej sprawił, że przeszły mnie dreszcze (Egzorcyzmy się nie liczą). Kilka razy stopowałam film i włączałam sobie jakiś miły, przyjemny filmik na youtube. W tym filmie nie można było absolutnie przewidzieć następnej sceny, a przynajmniej dla mnie. Freedy to jedna z najstraszniejszych horrorowych postaci i jego się najbardziej bałam. Obecność to przy tym nic. Efekty znowu są godne podziwu, o ile można tak powiedzieć. A zakończenie - kompletny mindfuck.
(by the way wiecie, że chłopaka jednej z dziewczyn gra Johnny Depp?)

#8 DOM WOSKOWYCH CIAŁ (2005)
W tym filmie gra jeden z moich ulubionych aktorów - Jared Padalecki. Widząc go w pierwszych minutach filmu byłam jak: chłopcze, co to za koper.
Ale przejdźmy do filmu. Jest to taki... dość typowy horror (?) Sześciu nastolatków jedzie na mecz. Muszą nocować w lesie. Rano, jeden z samochodów przestaje działać. Grupa dzieli się na trzy, dwuosobowe. Na początku tylko dwójka musi walczyć o przetrwanie, jednak później wszyscy są do tego zmuszeni. Ja maksymalnie wczułam się w akcję. Przy scenie w kinie sama wstrzymywałam oddech i pociły mi się ręce. Nicka, mimo że na początku uważałam za dupka, z czasem polubiłam. (No i nie powiem, przystojny był!) Nie będę spoilerować kto przeżył, a kto nie. Ale powiem jedno - nie oglądać ze słabymi nerwami. Tu jest naprawdę dużo brutalnych scen.

#9 28 DAYS LATER (2002)
Ten tytuł miałam na mojej liście do obejrzenia od dawna.
Z racji, że oglądam The Walking Dead, początkowe sceny trochę mi przypominały serial. Jim obudził się ze śpiączki w opustoszonym szpitalu. Kiedy się z niego wydostał odkrył, że ludzie zostali zarażeni wirusem, który powoduje u nich ogromną, niekontrolowaną agresję (podobnie jak Rick). Ale pytanie, skąd wziął się ten wirus? Otóż do pewnego laboratorium dostają się ludzie walczący o prawa zwierząt. Uwalniają te, które są tam trzymane. Ale niestety, małpy są zarażone wirusem. Rozprzestrzenia się przez krew, zadrapania i pogryzienia. W ciągu 28 dni cała Anglia jest wyludniona. Chorzy nie atakują siebie nawzajem. Do Jima dołącza kilka osób i razem wyruszają do Manchesteru, żeby tam szukać pomocy.
Film jest postapokaliptyczny, a ten temat chyba nigdy mi się nie znudzi. Kompletnie nie ma możliwości, by przewidzieć kto zginie. Próbowałam, nie da się. To według mnie wielki plus, bo pozostaje takie napięcie. Bardzo polecam ten film, a ja szykuję się na obejrzenie "28 weeks later".
Ja wiem, że jest jeszcze dużo dobrych filmów, zarówno zagranicznych jak i polskich, a ja szykuję się już do drugiego takiego zestawienia :)