czwartek, 1 czerwca 2017

Fav of May

Nie było w kwietniu ulubieńców. Powód był bardzo krótki i znany - miałam ospę. Siłą rzeczy nie miałam jak testować kosmetyków ani nawet się ruszyć, tylko leżałam i oglądałam youtube.
No ale przejdźmy już do sedna posta.

1. poduszka
Widnieje na niej napis "EVERYTHING IS GONNA BE ALRIGHT". Jest mega miękka, nadruk jest naprawdę uroczy. Lubię na niej spać, jest bardzo wygodna. Weszłam do sklepu po podstawkę na ręcznik papierowy no i zobaczyłam to cudeńko. A akurat mam nowe łóżko, do którego pasuje mi idealnie.
2. gąbka z real techniques
To maleństwo kosztowało mnie 35 złotych. Jest to moja pierwsza profesjonalna gąbka. Do tej pory zawsze wolałam pędzle, ale teraz polubiłam się z aplikacją na mokro. I powiem Wam, że naprawdę jej miękkość, brak takiego gumowania po skórze jest naprawdę świetna. Pokochałam ją i będę jeszcze chciała kupić małe pod oczy, ale najpierw zestaw z blend it 😍

3. maska pilaten
Nawet nie wiecie ile się przymierzałam do jej kupna. Ostatnio rozglądając się za prezentem dla mamy wzięłam też próbkę właśnie tej maseczki i przetestowałam ją od razu. I efekt jest naprawdę wow! Teraz stosuje ją głównie na wągry.

4. color tatto - permanent taupe.
To bardzo delikatny odcień, mimo że ciemny, pasuje mi pod praktycznie każdy makijaż. Ślicznie podbija kolor cieni, a czasem używam go solo - na przykład do szkoły. Ale nakładając na niego inny pudrowy produkt, trzyma go w miejscu. Na pewno będę chciała kupić jeszcze inne odcienie.
3. rimmel apocalips 402 - across the universe
Kupiłam ją na kosmetykach z ameryki. Była akurat na promocji, a ja teraz coraz częściej sięgam po błyski, niż po matowe produkty. Ten ma naprawdę miłą konsystencję, głęboki kolor i nie wchodzi mi w załamania na wargach. To mój wielki ulubieniec.

4. wibo million dollar lips 01
Dużo słyszałam o tych pomadkach i kiedy już nawet moja przyjaciółka mnie namawiała - mam. Wybrałam kolor 1, to śliczny, brudny róż. Podoba mi się jego aplikator - nie jest sztywny, przez co miło maluje się nim usta. Utrzymuje się w miarę długo i też wygląda pięknie.

5. makeup revolution mono eyeshadow (purple heaven)
Nie wiem jak z ceną w innych sklepach, u mnie akurat te pojedyncze cienie z MUR są za nie całe 5 złotych. Ale od początku - szukałam fioletowego cienia. W świetle drogeryjnym wydawał się delikatnie błyszczący, fiolet, no CUDO! Kupiłam, a co tam. W autobusie postanowiłam go zeswatchować i co? Niby fiolet ale pod światło opalizuje na niebiesko. Ale jest tak cholernie piękny, że mi się nie chce wierzyć. Używałam go już kilka razy i jestem totalnie zakochana.
6. golden rose dream eyes eyeliner
Potrzebowałam jasnej kredki na linię wodną. Złapałam białą, ale koleżanka przekonała mnie, żeby kupić bardziej beżową. I miała rację. Ta kredka jest przyjemna, nie drażni mi oka, nie kłuje. Dodatkowo trzyma się do zmycia i jest mega ekonomiczna.

7. lovely pump up mascara
Pisałam o niej już w haulu rossmannowym i nie napiszę tu nic nowego poza tym, że ta mała niepozorna buteleczka robi mi cudo. Używam jej na co dzień, do szkoły, nie daje sztucznego efektu, ładnie rozdziela, wydłuża i podkręca.

8. lovely gold&silver highlighters
Mam słabość do rozświetlaczy i te właśnie chciałam dopaść. No i udało się. Jak można widzieć, srebrny jest przeze mnie używany dość namiętnie, bo niezbyt ciągnie mnie do złotego. Często je po prostu mieszam. Ale ostatnio malowałam na wesele koleżankę z klasy i złoto wyglądało na niej obłędnie.
9. mur all about bronze palette
To jest mój absolutny hit! Mogę nim lekko przybrązowić policzki, ocieplić cerę, nadać jej blasku - WOW! Wszystko zamknięte w wygodnym, poręcznym opakowaniu z lusterkiem. Bronzerów nie używam może do szkoły - rano wolę pospać trochę dłużej - ale kilka razy były w użyciu i KAŻDY odcień jest tak samo wspaniały!

10. ziaja lanomaść
Nie, nie stałam się mamą 😂 stałam się posiadaczką niesamowicie miękkich, delikatnych i różowiutkich ust. Ja z moimi nie mam problemu jako takiego, ale moją słabością są suche skórki. Ta maść wchłania się w głębsze warstwy i nawilża je bardzo dobrze. Ja mam ją gdzieś od końca marca i jeszcze mi jej trochę zostało.

11. avon clearskin
Ostatnio do niej wróciłam, po mojej ogromnej miłości do maseczek w płachcie. Ona nadal trwa, ale zaczęłam też doceniać tradycyjne maski. Ta ładnie mi wygładza skórę, oczyszcza pory i odżywia. Uwielbiam ją mimo, że lubi brudzić wszystko wokół.
 12. mur flawless 
To, co zawsze urzeka mnie w paletach MUR to nazwy cieni. Takie odcienie jak "angel" czy "black tie" zawsze będą na mnie działać. Co lubię w tej palecie? Jestem w stanie zrobić nią naprawdę dużo dobrych makijaży. Teraz rozglądam się za moimi celami nazwanymi "Eat, sleep, make up, repeat" oraz "flawless matte". Cienie tej firmy mocno mnie zaskakują i zakochałam się w ich jakości w porównaniu do ceny.
13. torba z kociakiem
Domówiłam ją sobie do zamówienia na cupsellu, bo brakowało mi do darmowej wysyłki. I szczerze mówiąc - pokochałam ją. Nie jest jakaś mega pojemna, ale na to, co noszę do szkoły, jeszcze jest w niej dużo miejsca. Halo, mamy koniec maja, ja od jakiś dwóch miesięcy noszę książkę, 2 zeszyty i jakąś kanapkę + wodę. Ostatnio szłam ze znajomą do galerii i jakiś chłopak się odwrócił i ją skomplementował (mógł mnie... mam wesele w lipcu). Polecam mocno, nie mogłam znaleźć tej torby, ale możecie napisać na maila, może go Wam wkleją na produkt :) kosmosy
Macie jakiś swoich ulubieńców?

1 komentarz: